Projekty edukacyjne

PROJEKT AM 99

Pochodzę z parafii Chrystusa Króla w Hołdunowie. Święcenia kapłańskie przyjąłem 13 maja 1989 roku w Katowicach.

Po święceniach posługiwałem w parafii św. Barbary w Czechowicach-Dziedzicach. Po dwóch latach pracy duszpasterskiej wyjechałem do Irlandii na naukę języka angielskiego.

Z Irlandii poleciałem do Zambii. 23 marca 1992 roku dołączyłem do katowickich księży prowadzących misję w Mambwe, położonej w północnej Zambii. W 1997 roku, z powodu podziału administracyjnego północnych diecezji i po przygotowaniu księdza zambijskiego, przekazałem mu placówkę w Mambwe, po czym przeszedłem do misji w Chilondze (wtedy należała już do diecezji Mbala-Mpika).

Po tragicznej śmierci ks. Mariana Kołackiego, z którym wcześniej pracowałem w Chilondze, w roku 2002, po urlopie sabatycznym powróciłem do Chilongii. Posługiwałem tam wraz z ks. Piotrem Kołczem. 8 czerwca 2008 roku, będąc nadal związany z Chilongą, rozpocząłem budowę nowej misji w Nabwalyi, w dolinie rzeki Luangwa. Nadmiar pracy i ogrom obowiązków duszpasterskich sprawił, że nie było możliwości stałego łączenia posługiwania w dwóch placówkach misyjnych jednocześnie. Po dwóch latach zrezygnowałem z prowadzenia misji w Chilondze i całkowicie skupiłem się na budowie wspólnoty w Nabwalyi.

7 października 2012 roku ks. biskup Ignacy Chama, ówczesny ordynariusz diecezji Mpika, poświęcił nową misję i erygował parafię Matki Bożej Różańcowej w Nabwalyi, ustanawiając mnie jej proboszczem.

Na terenie Nabwalyi nadal prowadzimy pierwszą, podstawową ewangelizację. Większość naszych ludzi nie jest jeszcze ochrzczona, a więc naszym podstawowym zadaniem jest przygotowanie ich do sakramentów i przygotowanie świeckich liderów, którzy razem z nami będą ewangelizować.

Nadal pozostało nam trochę prac, by zakończyć budowę infrastruktury naszej placówki. Prace te są w całości prowadzone przez naszych miejscowych ludzi. Od początku też, poza posługą duszpasterską, naszymi priorytetami są: edukacja dzieci i młodzieży oraz przezwyciężanie głodu w dolinie.

Dzięki projektom Aniołów Misji udało się nam w dużej mierzy pomóc naszym dzieciom oraz młodzieży w ich edukacji i rozwoju. Obecnie prowa­dzimy rozmowy z odpowiednimi urzędami, by przejąć pobliskie szkoły podstawową i średnią. Mam nadzieję, że w przyszłym roku obie szkoły będą szkołami misyjnymi. Pomoże to zniwelować wiele problemów uczniów oraz nauczycieli.

W zakresie przezwyciężania głodu w dolinie prowadzimy program rezerw żywnościowych oraz edukacji rolniczej. Zaś naszym sprzętem rolniczym wspoma­gamy prace na polach naszych ludzi.

Za wszystkie modlitwy w intencji misjo­narzy oraz pomoc materialną okazaną Zambijczykom, wśród których posługuję składam wszystkim Aniołom Misji serdeczne „Bóg zapłać" i z serca Wam błogosławię.

ks. Waldemar Potrapeluk, Nabwalya, Zambia


PROJEKT AM 100

Urodziłem się w Katowicach, a dorastałem w Rydułtowach, niedaleko Rybnika. Ukończyłem Technikum Budowlane i dwa lata na Wydziale Budownictwa na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. W 2006 roku wstąpiłem do Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego. W 2012 roku z rąk arcybiskupa Wiktora Skworca przyjąłem święcenia prezbiteratu. Posługiwałem jako wikariusz w parafii św. Michała Archanioła w Michałkowicach oraz w parafii katedralnej Chrystusa Króla w Katowicach. Po sześciu latach pracy w Polsce wyjechałem na misje do Kazachstanu. Trafiłem do Szczucińska, gdzie od dwóch lat pełnię posługę duszpasterską.

Wiarę zawdzięczam moim rodzicom, którzy dali mi religijne wychowanie oraz przykład żywej relacji z Bogiem. Duży wpływ miał także na mnie Ruch Światło-Życie. W duszpasterstwie szczególną uwagę poświęcałem dzieciom i młodzieży. Moją pasją jest sport, więc próbowałem go wykorzystać w posłudze. Ministrantów zabierałem na wyjazdy rekolekcyjne połączone z nauką jazdy na nartach, a latem z grupą młodzieżową Włóczykoła przeżywałem rekolekcje na rowerach. W czasie pięciu wypraw odwiedziliśmy kilkanaście krajów Europy.

Obecnie posługuję w parafii św. Abrahama w Szczucińsku, położonym na północy kraju. Krajobraz Kazachstanu to przede wszystkim step, jednak miejsce w którym posługuję otoczone jest górami i jeziorami (podobno są pozostałościami aktywności wulkanu). Parafia istnieje od 1988 roku. Pięć lat temu ukończono budowę kościoła w centrum miasta. Co niedzielę gromadzi się na Eucharystii ponad pięćdziesięciu wiernych. Dojeżdżam także do sąsiedniej miejscowości Burabaj, gdzie na Mszę Świętą przychodzi kilkanaście osób. Członkami parafii są głównie potomkowie zesłanych do Kazachstanu przed II wojną światową Polaków. To poważne wyzwanie, gdyż dużo młodzieży i rodzin wyjeżdża do Polski. Kościół w Szczucińsku jest Sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin, dlatego dużą uwagę duszpasterską staram się poświęcić małżeństwom i rodzinom.

W poprzednich latach odbywały się waka­cyjne rekolekcje dla rodzin oraz comie­sięczne randki małżeńskie. Co tydzień prowadzę spotkania grupy młodzieży oraz angażuję się w spotkaniach diecezjalnej grupy Ruchu Czystych Serc. Zamiast wypraw rowerowych zorganizowałem czterodniową pieszą wędrówkę przez step.

Mimo obostrzeń, w miarę możliwości staram się wypełniać misję duszpasterską, którą polecam waszej pamięci modlitewnej.

Dziękuję Aniołom Misji za wsparcie projektów misyjnych i modlitwę w intencji misji, misjonarzy oraz naszych parafii. Bóg zapłać!

ks. Dawid Sładek, Szczucińsk, Kazachstan


PROJEKT AM 101

Akcja Papieskich Dzieł Misyjnych Dzieci: Kolędnicy Misyjni

Kolędowanie w okresie Bożego Narodzenia wynika z polskiej tradycji. Od ponad czterdziestu lat ma ono również wymiar misyjny. Wcześniej taka tradycja była znana w krajach niemieckojęzycznych, zwłaszcza w Niemczech i Austrii, gdzie kolęduje się z okazji uroczystości Trzech Króli. W Polsce misyjne kolędowanie odbywa się od drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia i trwa do święta Trzech Króli. Dzieci, czasem młodzież i dorośli, tworzę zespoły kolędnicze i wcielają się w postaci z Jasełek. Jest w nich zawsze też osoba, która reprezentuje kraj, do którego w danym roku przeznaczona jest pomoc w postaci zebranych ofiar.

Kolędnicy Misyjni zanoszę dobrą nowinę o narodzeniu Pana Jezusa do odwiedzanych domów. Śpiewają kolędy, przedsta­wiają scenkę związaną z Bożym Narodzeniem, opowiadają o trudnych warunkach życia ich rówieśników z krajów misyjnych. Zbierają też ofiary, które pomagają dzieciom z najbiedniejszych części świata. Niestety wciąż wiele dzieci cierpi głód, mieszka w nędzy, pracuje niewolniczo, szuka rozwiązania swych problemów na ulicy...

Nad realizacją projektów misyjnych czuwa Papieskie Dzieło Misyjne Dzieci, które sprawuje patronat nad Kolędnikami Misyjnymi. Coroczne projekty pomocy dzieciom w krajach misyjnych są związane z ochroną życia, edukacją i formacją chrześcijańską.

Przyjście do domu z kolędą nie może się kojarzyć kolędnikom, ani przyjmującym ich rodzinom, tylko ze zbiórką pieniędzy. Wartości akcji nie mierzymy tylko sumą zebranych pieniędzy, ale nade wszystko skutkami ewangelizacyjnymi dla wszystkich zaangażowanych stron: odwiedzanych rodzin, dzieciom w krajach misyjnych ale i samych Kolędników Misyjnych. Dzieci jako kolędnicy uczą się ponoszenia trudu oraz składania ofiary z własnego czasu i swoich zdolności. Przygotowują stroje, rekwizyty, uczą się ról... Poznają też inne kultury, ciekawostki przyrodnicze, zwyczaje, zabawy, piosenki, itp. Tak więc, kolędowanie misyjne, to krótki, przygotowany wcześniej program połączony ze wspólnym śpiewaniem kolęd wyrażającym radość z narodzenia Zbawiciela świata. Zewnętrznym wyrazem tej radości są wypowiadane życzenia i umieszczane na drzwiach błogo­sławieństwo: C+M+B, które znaczy Christus Mansionem Benedicat- niech Chrystus błogosławi temu domowi.

W ostatnich latach Kolędnicy pomagali dzieciom z Haiti, Peru, Rwandy i Burundi, Sudanu, Indonezji, Papui Nowej Gwinei, Wietnamu, Indii, Tajlandii, Syrii i Libanu, Pakistanu, Ugandy, Republiki Środkowoafrykańskiej, Amazonii czy małym Masajom z Afryki. Wszystko to zgodnie z regułą PDMD - dzieci pomagają dzieciom.

Podtrzymywanie tradycji ojczystej kultury, a jednocześnie dostrzeżenie tragicznej sytuacji dzieci w krajach misyjnych jest oznaką rozumienia chrześcijaństwa, braterstwa, solidarności oraz patriotyzmu.

Akcja Kolędników Misyjnych łączy pokolenia i uczy ewangelicznej wrażliwości. Zwyczajem stały się doroczne spotkania wszystkich grup kolędniczych w jednej z parafii naszej archidiecezji w jedną z pierwszych sobót stycznia. Warto otworzyć Kolędnikom Misyjnym drzwi swego domu oraz swoje serca... A może samemu zainicjować taką akcję w swej parafii? Często bywają owe misyjne jasełka prezentowane po mszach świętych w kościołach w okresie Bożego Narodzenia. W dobie pandemii, to najlepsze rozwiązanie.


Projekty rozwojowe

PROJEKT AM 96

Urodziłem się w Rudzie Śląskiej. Po maturze wstąpiłem do Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Katowicach. 30 kwietnia 2000 roku otrzymałem święcenia diakonatu w kościele Trójcy Przenajświętszej w Kochłowicach, a 12 maja 2001 roku święcenia prezbiteratu w katedrze Chrystusa Króla w Katowicach. Posługę duszpasterską pełniłem w parafiach: św. Stanisława w Suszcu (2001 - 2005) oraz MB Szkaplerznej i św. Piusa X w Jejkowicach (2005 - 2007). Szczególną troską otaczałem grupy dziecięce i młodzieżowe. Zaini­cjowałem grupę modlitewną, scholę młodzieżową, grupę teatralną, obozy i kolonie charytatywne. Posługiwałem jako katecheta w szkołach w Suszcu, Żorach i Rybniku.

W 2002 r. zostałem skierowany na studia licencjackie na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Studiowałem na Wydziale Teologicznym KUL w Instytucie Formacji Pastoralno - Liturgicznej. W 2005 r. uzyskałem stopień licencjata teologii pastoralnej.

W 2006 r. pod wpływem pielgrzymki apostolskiej papieża Benedykta XVI do Polski i jego przemówienia do duchowieństwa w archikatedrze św. Jana w Warszawie (25.05.2006), poprosiłem o pozwolenie na wyjazd na misje. Otrzymałem zgodę i zostałem posłany przez arcybiskupa Damiana Zimonia na misje do Zambii, do diecezji Monze. W 2007 r. rozpocząłem przygotowanie w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie.

16 października 2008 r. rozpocząłem posługę misyjną w parafii Miłosierdzia Bożego w Kafue Gorge (Namalundu). Posługując duszpastersko w parafii, wiele czasu poświęcałem na formację liturgiczną i pracę z ministrantami oraz Odnową Charyzmatyczną. Zostałem mianowany przez biskupa diecezji Monze duszpasterzem młodzieży dekanatu Mazabuka. Organizowałem turnieje sportowe i wyjazdy dla różnych grup parafialnych. W 2012 r. i 2014 r. organizowałem m.in.- „Fidei Donum Cup" - turniej w piłce nożnej dla ministrantów ze wszystkich parafii w Zambii, które są prowadzone przez polskich księży Fidei Donum.

W 2010 r. przeszedłem do parafii św. Józefa w Mpanshyi w archidiecezji Lusaka. W swojej posłudze szczególną uwagę poświęcałem formacji katechistów, przygotowaniu do sakramentów i rozwoju małych grup chrześcijan, które spotykają się na rozważaniu Pisma Świętego. Zainicjowałem comiesięczny objazd chorych z posługą sakramentalną i pomocą materialną dla potrzebujących. W ramach projektów budowlanych zbudowałem wraz z parafianami kilkukilometrowy kanał i doprowadziłem wodę do misji. Przeprowadziłem remont zabudowań parafialnych z wprowadzeniem na plebanię instalacji elektrycznej oraz odbudowałem garaże i kaplicę pod wezwaniem św. Benedykta. Współ­pracując z lokalną społecznością katolicką zbudowałem 6 kościołów: św. Franciszka z Asyżu w Kamwenshya (2013), św. Jana Pawła II w Chakwenga (2014), Miłosierdzia Bożego w Chisunka (2015), św. Michała Archanioła w Lubalashi (2017), św. Charbela w Chinzete (2018), Trójcy Świętej w Chipeketi (2019). W 2018 r. zorganizowałem katolicki cmentarz dla całej parafii wraz z ołtarzem potowym i ogrodzeniem.

Od kilku lat wspieram i dofinansowuję edukację uczniów i studentów z najuboższych rodzin, szczególnie dotkniętych w ostatnich latach klęską suszy.

Wiele projektów misyjnych zrealizowałem dzięki wsparciu życzliwych ludzi zaangażowanych w dzieło „Aniołowie Misji". Za każde dobro i pomoc wszystkim z serca dziękuję!

ks. Michał Matysik, Lusaka, Zambia


PROJEKT AM 97

Pochodzę z parafii pod wezwaniem Matki Bożej Pośredniczki Wszelkich Łask w Urbanowicach. W 1982 r. ukończyłem Śląskie Techniczne Zakłady Naukowe w Katowicach. Następnie zamiast studiować na Politechnice Gliwickiej, poprosiłem o przyjęcie do Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Katowicach, które ukończyłem w 1989 r. przyjmując święcenia kapłańskie z rąk arcybiskupa Damiana Zimonia. Przedmiotem mojej pracy magisterskiej było zagadnienie: „Poganie w duszpasterskiej myśli świętego Augustyna w «Objaśnieniach Psalmów»". Jednakże tym, co zaważyło na wyborze tego tematu, były nie misjonarskie zapędy, ale moje ówczesne zainteresowanie antykiem. Zarówno w czasie studiów seminaryjnych, jak i w pierwszych latach kapłaństwa nie myślałem o wyjeździe na misje, uważając że na miejscu, jest wystarczająco wiele pracy dla księży. Oczywiście, sprawy misji były mi zawsze bardzo bliskie. Jednym z dowodów na to może być, że w czasie mojego posługiwania w Gaszowicach, razem z parafianami zorganizowaliśmy niejedną akcję wspierającą misjonarzy.

Przełom nastąpił, kiedy pierwszy raz mogłem zobaczyć pracę misjonarzy z bliska i przekonać się, jak wielka jest potrzeba kapłanów. Kiedy po miesiącu opuszczałem Zambię, wiedziałem, że kiedyś tam wrócę, choć raczej myślałem o kolejnych odwiedzinach. Jednakże z czasem zaczęło nurtować mnie pytanie: Czy mam pomagać misjonarzom będąc w Polsce, czy też zasilić ich szeregi w Zambii? Po dość długim czasie rozeznawania i modlitwy, nabrałem przekonania, że Bóg chce mnie w Zambii. Kolejnym znakiem tego było, że ksiądz Arcybiskup Wiktor Skworc pozytywnie odpowiedział na moją prośbę.

Tak więc, w styczniu 2014 r. zostałem wikariuszem w parafii Bożego Miłosierdzia w Masansie w diecezji Kabwe w centralnej części Zambii. Pierwszym wyzwaniem, stała się nauka lokalnego języka, bez którego trudno sobie wyobrazić efektywną pracę duszpasterską. Po kilku latach doświadczeń mogę powiedzieć, że dla mnie osobiście, to jeden z najtrudniejszych aspektów pracy misyjnej. Do afrykańskiego klimatu można się przyzwyczaić, na lokalnym jedzeniu da się przeżyć, bez wielu zdobyczy współczesnej cywilizacji można się obejść, jednakże bez umiejętności komunikowania się, niewiele można zdziałać. Dla mnie problemem są także afrykańskie drogi, a właściwie ich namiastki. Dają się we znaki mojemu kręgosłupowi.

Obecnie w parafii Masansa jestem odpowiedzialny za dwa rejony duszpasterskie: Tuyu i Old Mkushi, które w sumie liczą sobie 15 stacji dojazdowych. Pewno w przyszłości powstanie tam samodzielna parafia, ale droga do tego jest jeszcze daleka. W ostatnim czasie prawie ukończyliśmy „Domek świętego Pawła" w wiosce Kanyensha.

ks. Marek Paszek, Masansa, Zambia


PROJEKT AM 98

Pochodzę z parafii NMP Matki Kościoła w Rogoźnej (Żory). Święcenia kapłańskie przyjąłem z rąk abp. Damiana Zimonia 15 maja 2004 r. w Katowicach. Po święceniach rozpocząłem posługę w parafii Trójcy Świętej w Szarleju (Piekary Śląskie), a po trzech latach w parafii Miłosierdzia Bożego w Jastrzębiu-Zdroju. Po pięciu latach posługi w archidiecezji katowickiej zgłosiłem gotowość do podjęcia posługi misyjnej.

Odpowiadając na prośbę miejscowego biskupa Antona Cosy zostałem skierowany w 2009 roku do diecezji kiszyniowskiej, obejmującej całe terytorium Republiki Mołdawii. Przez pierwsze trzy lata posługiwałem w parafii katedralnej Opatrzności Bożej w Kiszyniowie. Byłem tam, poza zwykłymi obowiązkami parafialnymi, odpowiedzialny za duszpasterstwo powołań i sprawowałem opiekę nad miejscową Polonią. W 2012 roku został proboszczem parafii św. Anny w mieście Ungheni.

Od początku pobytu w Mołdawii, przy wsparciu archidiecezji katowickiej i kleryków WŚSD, organizuję coroczne rekolekcje dla ministrantów z diecezji kiszyniowskiej.

W latach 2011-2016 byłem odpowiedzialny za budowę kościoła pod wezwaniem św. Jana Pawła II w Sculeni.

Obecnie jestem odpowiedzialny za Diecezjalną Komisję Liturgiczną, Rodzinę Kolping-Chisinau oraz duszpasterstwo ministrantów i powołań. Sprawuję opiekę nad Polonią na terenie Mołdawii, zwłaszcza nad tą zamieszkującą poza stałymi ośrodkami duszpasterskimi.

Największą bolączką Kościoła w Mołdawii jest ogromna emigracja zarobkowa. W związku z tym liczba parafian stale się zmniejsza i jak na razie nie widać perspektyw na poprawę tej sytuacji. W kraju pozostało jednak dużo osób starszych, które wiernie trwają przy Bogu i Kościele. Na miarę swoich możliwości chętnie uczestniczą w mszach świętych oraz innych nabożeństwach. Niestety, często mieszkają w rozproszeniu, dlatego dużo czasu trzeba poświęcić na dojazdy do poszczególnych placówek duszpasterskich oraz na indywidualne wizyty zwłaszcza u osób chorych i w podeszłym wieku.

Kościół katolicki w Mołdawii pozostaje w mniejszości, co sprawia, że wspólnoty katolickie są bardziej z sobą zżyte. Współ­pracują ze sobą i starają się aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym, dając przy tym świadectwo życia chrześcijańskiego. Ważną cechą duszpasterstwa w Mołdawii jest skierowanie wielu podejmowanych inicjatyw, zwłaszcza charytatywnych i rozwojowych dla dzieci i młodzieży, do wszystkich chętnych, bez względu na religię czy wyzna nie.

Dziękuję wszystkim osobom zaanga­żowanym w projekty Aniołów Misji za każdy przejaw życzliwości i pomocy. Szczęść Boże!


Projekty sakralne

PROJEKT AM 93

Urodziłem się w Jastrzębiu-Zdroju. Po święceniach kapłańskich posługiwałem w Biertułtowach (2005-2009) w parafii Wniebowzięcia NMP i w Mysłowicach (2009-2011) w parafii Krzyża Świętego.

W Kazachstanie posługuję od 2011 r. Najpierw w kilku parafiach wdrażałem się w pracę duszpasterską w tutejszych warunkach misyjnych. Do najważniejszych moich zadań należy systematyczne sprawowanie mszy świętych i udzielanie sakramentów. Przygotowuję dorosłych do chrztu, spowiedzi, Komunii Świętej oraz do sakramentu małżeństwa. Parafie, w których posługuję, nie są liczne, jednak jako kapłani jesteśmy tutaj dla każdego człowieka, który poszukuje Boga.

Sprawuję opiekę duszpasterską nad chorymi. Organizuję wyjazdy letnie dla dzieci, podczas których utrwalają praktykę codziennej modlitwy, uczą się życia według wartości chrześcijańskich oraz dobrej zabawy i odpoczynku. Bardzo ważna jest praca z młodymi, którym staram się poświęcać wiele czasu.

Obecnie jestem wikariuszem w parafii Niepo­kalanego Poczęcia NMP w Kapszagaju. Miasto znajduje się w południowej części Kazachstanu, w regionie Ałmaty w promieniu 300 km od Chin i innych republik Azji Środkowej. Założyciel parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Kapszagaju, ks. Massimo Ungari z Włoch, dostrzegając problemy dzieci i młodzieży, w 1999 r. zorganizował dla nich pomoc. Obecnie parafia w Kapszagaju jest jedyną w całym Kazachstanie, która prowadzi taką działalność. Trafiają do nas dzieci: półsieroty i sieroty społeczne. Najczęściej jeden z rodziców sam nie może wychowywać dziecka z powodu braku mieszkania, braku pracy, choroby, alkoholizmu albo niemoralnego sposobu życia. Przyjmujemy dzieci różnych narodowości. Są wśród nas: Rosjanie, Tatarzy, Ujgurzy, Ukraińcy, Niemcy i również dzieci pochodzenia polskiego. Dzieci mieszkają w domach razem z wycho­wawcami. Obecnie mieszka u nas 55 dzieci. My tro­szczymy się o ich utrzymanie i zapewniamy: posiłki, odzież, lekarstwa, przybory szkolne. Posyłamy dzieci do szkoły i wychowujemy w duchu chrześcijańskich wartości.

Razem z siostrami zakonnymi, które pracują w parafii, organizujemy nie tylko spotkania, ale też seanse z filmami chrześcijańskimi, które formują chrześcijański punkt widzenia młodego człowieka. Codziennie przed mszą świętą mamy adorację Najświętszego Sakramentu i różaniec. W niedzielę w kościele we mszy świętej uczestniczy ok. 20 osób.

Chciałbym wyrazić wdzięczność Bożej Opatrzności za opiekę i pomoc finansową, którą otrzymaliśmy na utrzymanie i pracę duszpastersko-wychowawczą. Dzięki wsparciu Aniołów Misji możemy dać dzieciom potrzebne warunki do życia i nauki.

ks. Rafał Dąbrowski, Kapszagaj, Kazachstan


PROJEKT AM 94

Stypendia dla dzieci z Musomy w Tanzanii

Centrum Dobrego Samarytanina w Bukanga, niedaleko Musoma, w Tanzanii jest domem dla dzieci, które z różnych powodów nie mają rodziców.

W roku 2020 do naszego domu trafiła dwójka dzieci. Poniżej historia jednego z nich.

Chłopiec nazywa się Emmanuel Malimbi Mashaka. Urodził się we wiosce Kakisheri. Obecnie ma 6 lat. Gdy Emmanuel miał roczek zmarli mu rodzice. Chłopcem zaopiekowała się jego babcia, która, aby utrzymać rodzinę, pracowała w kamieniołomach. Emmanuel całymi dniami pozostawał sam bez opieki. Babcia wracała z pracy wieczorem i wtedy dopiero mogła się nim trochę zająć i nakarmić go. Tak wyglądały pierwsze lata Emmanuela. Babcia zdawała sobie sprawę z tego, że tak dłużej nie może być i zaczęła szukać pomocy. Znalazła ją w naszym Centrum. W ten sposób Emmanuel trafił do nas. Serce się ściskało, gdy patrzyłam na małego, wychudzonego,
z dużym brzuchem chłopca, który ku memu zaskoczeniu przyszedł do mnie, usiadł na moich kolanach, wtulił się we mnie i zasnął. Na drugi dzień pojechaliśmy do szpitala zrobić rutynowe badania. Okazało się, że ma w sobie całą masę pasożytów - stąd ten duży brzuch. Jednak nie to było najstraszniejsze. Druga diagnoza - niedokrwistość hemolityczna z nieprawidłową budową erytrocytów. Choroba spowodowała jego wychudzenie i to, że szybko się męczy. Emmanuel potrzebuje troskliwej opieki oraz dobrego, bogatego w witaminy i żelazo pożywienia. Codziennie otrzymuje leki i raz w miesiącu jedziemy do szpitala na kontrolę. Wszystko to jest związane z dodatkowymi kosztami. Myślę, że dużą pomocą w opiece nad Emmanuelem byłby zakup przyrządu i testów do sprawdzania hemoglobiny. Chcę, aby Emmanuel miał normalne życie i wiem, że edukacja jest dla niego ważna. Emmanuel nie mówi w języku swahili. Musi nauczyć się tego języka, aby się z nami porozumiewać. Potrzebne jest dla niego nauczanie indywidualne.

Większość dzieci, jak do tej pory, wspierane są przez rodziców adopcyjnych. Niestety, ze względu na to, że Emmanuel wymaga większej troski i opieki, trudno jest nam znaleźć osoby, które zechciałyby zaadoptować go na odległość.

Osierocone dzieci, którymi się opiekujemy potrzebują różnego rodzaju pomocy, zarówno w dziedzinie zdrowotnej, jak i edukacyjnej. Potrzebują wyżywienia i ubioru.

Centrum Dobrego Samarytanina jest również dziełem śp. księdza Edwarda Gorczatego - misjonarza archidiecezji katowickiej, który zmarł w Tanzanii w ubiegłym roku. Ksiądz Edward włożył w nie wiele energii, fachowej wiedzy i całe swoje serce. Zawsze mówił, że to dzieło jest z woli Bożej. Marzył, aby po zakończeniu misji w Szkole Językowej, której był dyrektorem, wspomagać Centrum Dobrego Samarytanina. To jest Jego testament. Pomóżmy go wypełnić, aby to dzieło przetrwało i mogło się rozwijać.

Dziękuję Aniołom Misji za pomoc w realizacji tego poniekąd „śląskiego" projektu wspierającego życie i rozwój tych najmniejszych spośród nas.

s. Rut Ciesielska, Bukanga, Tanzania


PROJEKT AM 95

Urodziłem się w Mikołowie, ale dzieciństwo i młodość spędziłem w Tychach: najpierw w parafii św. Jana Chrzciciela, potem w parafii św. Krzysztofa. Moje powołanie rodziło się i dojrzewało w czasie szkoły średniej w gronie przyjaciół odkry­wających wiarę. Po maturze w 1985 roku zgłosiłem się do Śląskiego Seminarium Duchownego w Katowicach, gdzie zostałem przyjęty. Czas przyjęcia do seminarium zbiegł się z przeprowadzką na teren parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Paprocanach. W latach 1989-90 odbyłem staż katechetyczny w parafii Bojszowy Stare w parafii św. Jana Chrzciciela. Tam zapoznałem się z Ruchem Światło-Życie, gdzie opiekowałem się młodzieżą oazową. Studia zakończyłem w 1992 roku i zostałem dopuszczony do święceń, które przyjąłem w tym samym roku. Po święceniach zostałem skierowany do pracy duszpasterskiej w parafii św. Herberta w Wodzisławiu Śląskim, gdzie katechizowałem i byłem opiekunem Oazy Młodzieżowej i Oazy Rodzin.

W czasie pracy duszpasterskiej odkryłem duchowość ignacjańską, która potem zaowocowała podjęciem posługi misyjnej w Zambii. Przed podjęciem decyzji o wyjeździe na misje, zostałem w 1997 roku skierowany do pracy duszpasterskiej w Siemianowicach Śląskich- Bytkowie w parafii Ducha Świętego. Tam moja praca duszpasterska, oprócz parafialnych obowiązków i katechizacji w szkołach, związana była dalej z opieką nad rodzinami Domowego Kościoła i młodzieżą oazową.

W Roku Jubileuszowym 2000 odpowiedziałem na wezwanie bp. Damiana Zimonia gotowością do pracy misyjnej. Było to konsekwentne potwierdzenie odkrycia powołania misyjnego, które zrodziło się u mnie w trakcie rekolekcji ignacjańskich.

Przygotowanie do misji obejmowało naukę języka i formację misyjną w Centrum Misyjnym w Warszawie, a potem półroczną praktykę językową w parafii w Londynie. Przyjechałem do Zambii po załatwieniu formalności wizowych 1 marca 2002 roku. Najpierw dołączyłem do śląskiego misjonarza ks. Waldemara Potrapeluka, posługującego w parafii Chilonga, gdzie pracowałem 4 lata. Potem kolejne 5 lat, od stycznia 2007 roku posługiwałem w parafii Chingombe wraz ze śp. ks. Marcelim Prawicą. Po rocznej przerwie sabatycznej, powróciłem do Zambii w 2012 roku, by w parafii Mukonchi razem z ks. Grzegorzem Zbroszczykiem przygotować się do otwarcia nowej parafii, co nastąpiło w roku 2016. Od tej pory opiekuję się parafianami na tym terenie, odwiedzając ich w 14 stacjach dojazdowych.

Po wybudowaniu Centrum Duchowego, kościoła i probostwa, obecnie realizuję projekt budowy mło­dzieżowego centrum edukacyjno-katechetycznego, gdzie będzie kilka pomieszczeń na przedszkole, biblioteka wraz z czytelnią, sale: katechetyczna, kom­puterowa, do nauki stolarstwa i krawiectwa oraz sanitariaty.

W zeszłym roku powstała inicjatywa wybudowania nowej przychodni lekarskiej, która ma służyć mie­szkającym tu ludziom. Mają do tej pory dostęp do przychodni oddalonych o 22 km i 25 km. Wyznaczone miejsce obejmuje około 40 hektarów. Powstanie tam farma, której dochody mają zabezpieczyć finansowe wydatki związane z leczeniem. Będzie to klinika misyjna dla diecezji Kabwe. Mamy nadzieję, że po jej wybu­dowaniu opiekę nad nią obejmą siostry, a w przyszłości powstanie tam nowa parafia.

Serdecznie dziękuję Aniołom Misji za wsparcie duchowe i materialne projektów misyjnych.


Projekty ewangelizacyjne

PROJEKT AM 00

Fundusz Dzieła Misyjnego Archidiecezji Katowickiej

Drodzy Aniołowie Misji!
Ostatni czas pokazał, że projekt AM 00 cieszy się największym zainteresowaniem spośród wszystkich zaproponowanych. Dziękuję Wam z serca za życzliwą pomoc na rzecz misji oraz okazane zaufanie.

Dzieło Misyjne Archidiecezji Katowickiej rozrosło się w ostatnich latach. Dzięki Waszemu wsparciu mamy możliwość realizacji różnego rodzaju działań. Począwszy od wydawania kalendarza Aniołów Misji, propagowanie dzieła misyjnego (koszulki, torby, breloczki z logo, korespondencja z darczyńcami, przekazywanie materiałów misyjnych parafiom), po organizację spotkań misyjnych i prowadzenie Wydziału Misyjnego w Kurii Archidiecezjalnej. To jedynie wycinek, który wymaga modlitwy i środków finansowych.

W minionym roku nie udało się zorganizować wielu z zaplanowanych aktywności. Pozostała, a nawet wzmogła się potrzeba pomocy. Taką naglącą potrzebą okazało się wsparcie awaryjnego transportu do Polski chorego misjonarza, na co mieliśmy środki właśnie z funduszu AM 00, w którym przewidziane zostały i takie sytuacje.

Z serca dziękuję za Wasze zaangażowanie i poczucie odpowiedzialności za misje i śląskich misjonarzy. I nadal polecam te sprawy Waszej wyobraźni miłosierdzia!

ks. dr Grzegorz Wita


PROJEKT AM 91

Stypendia mszalne dla kapłanów-misjonarzy

Projekt stypendiów mszalnych okazał się w poprzednich edycjach kalendarza Aniołów Misji bardzo dobrym pomysłem. Dziękuję Wam za wsparcie misjonarzy.

Sprawowanie Eucharystii jest dla kapłana jednym z pierwszych i podstawowych „zadań" duszpasterskich. Każdy z misjonarzy celebruje msze święte w miejscu swojej misyjnej posługi, bez względu na to, czy otrzymuje od ludu intencje i stypendia mszalne czy też nie.

Celem projektu jest więc gromadzenie stypendiów mszalnych i przekazywanie ich misjonarzom. Mogę to być pojedyncze intencje, jak i również tzw. msze gregoriańskie. Ofiarodawca, w miarę możliwości, otrzyma informację o tym, kto, gdzie i kiedy będzie sprawował Eucharystię w powierzonych przez niego intencjach.

Bóg Wam zapłać za Wasze umiłowanie Kościoła!

ks. dr Grzegorz Wita


PROJEKT AM 92

W czasie trwania rekolekcji przed diakonatem w tygodniu od Wielkanocy do Niedzieli Miłosierdzia Bożego w Roku Jubileuszowym 2000 chrześcijaństwa, jeden z moich kolegów zapytał mnie, czy już wiem, że ksiądz, który od kilku lat zabierał mnie do pomocy na rekolekcje oazowe, jedzie na misje. Znając owego księdza, wiedziałem, że musiała to być bardzo trudna i wymagająca decyzja, ale podjął ją, bo odkrył, że jest to wolą Boga. Ta krótka informacja zmieniła moje nastawienie do spraw misji już w czasie trwania rekolekcji. Trudno to wytłumaczyć... jednak faktem było to, że powiedziałem Panu Bogu w osobistej modlitwie, że jeśli chce mnie mieć na misjach, to się zgadzam, mogę nawet jechać do Rosji, ale musi mi dać bardzo wyraźny znak, bo jechać na misje to zbyt poważna sprawa. Od tego czasu był we mnie jakiś rodzaj oczekiwania na znak. Znak jednak nie przychodził, a przynajmniej nie rozpoznawałem go w ogóle.

Po święceniach w 2001 roku zostałem posłany do Tychów do parafii bł. Karoliny Kózkówny, gdzie pracowałem 4 lata. Potem zostałem posłany do parafii Przemienienia Pańskiego w Katowicach. To był czas wielkiej radości i wielkiej satysfakcji, choćby dlatego, że bardzo wiele nauczyłem się na pierwszej parafii.

Mogę powiedzieć, że czułem się spełnionym księdzem, człowiekiem na właściwym miejscu. Realizowałem się w pracy z młodzieżą, w szkole i w parafii do tego stopnia, że nawet zacząłem podejrzewać, że prawdopodobnie to jest moja misja życia.

Koniec drugiego roku posługi w tej parafii przyniósł nieoczekiwane decyzje. Ówczesny Arcybiskup Damian Zimoń przeniósł mnie do parafii obok, w Dębie. Był to jednak dla mnie szok, bo wydawało mi się, że Bóg chce właśnie tej pracy z młodzieżą i dla młodzieży, a tu wszystko się „posypało". Ten nowy dekret podważył wszystko, co mi się „wydawało" i zmuszał mnie do weryfikacji moich przekonań co do woli Bożej w moim życiu. Na ten swego rodzaju twórczy kryzys nieoczeki­wanie i nieplanowanie przyjechał do Polski ksiądz misjonarz. Spędzaliśmy trochę czasu i rozmawialiśmy o sprawach misji. Po miesięcznym pobycie w Polsce wrócił do Zambii, a dla mnie stawało się coraz bardziej jasne, że to wszystko, co się wydarzyło, jest tym właśnie znakiem.

Na początku września poszedłem do arcy­biskupa, by to „zweryfikować" i otrzymałem zgodę na rozpoczęcie przygotowania w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie od 1 września następnego roku. Po ukończeniu kursu misyjnego zostałem wysłany do diecezji Birmingham w Anglii, do Parafii Św. Trójcy w Newcastle under Lyme, gdzie przebywałem do końca 2009 roku. 21 stycznia 2010 roku byłem już w Zambii, by podjąć pierwszą posługę misyjną w Chingombe (wtedy jeszcze należącej do Archidiecezji Lusaka) u boku śp. ks. Marcelego Prawicy i ks. Piotra Kołcza. W międzyczasie powstała nowa diecezja w Kabwe, która obejmowała nasz teren, i pod koniec 2012 roku otrzymałem dekret od nowego biskupa Clementa Mulengi do tworzenia nowej misyjnej parafii, gdzie aktualnie pracuję.

Parafia jest dość sporych rozmiarów, choć nie największa w naszej diecezji. Od 2014 roku posługuje tutaj również ks. Marek Paszek. Posługa misyjna w Masansie ma wiele wymiarów i jest to nie tylko tworzenie zaplecza parafialnego, czyli budowa, ale przede wszystkim praca pastoralna z dziećmi i młodzieżą, jak również z dorosłymi. Staramy się docierać do wszystkich wspólnot rozproszonych w tej parafii, a jest ich około 35.

Z całego serca dziękuję wszystkim Aniołom Misji za wielorakie wsparcie, a szcze­gólnie za Waszą modlitwę.